This is First Om Templates Demo Site

Styczeń ma jedną, podstawową wadę. Zawsze, gdy tylko minie całe to świąteczno-noworoczne szaleństwo, czas zaczyna pędzić jak szalony. Ni stąd, ni zowąd okazuje się, że wcale nie minęło "zaledwie kilka dni od Sylwestra", bo pierwszy miesiąc nowego roku właśnie się kończy. Nie mam pojęcia, dlaczego co rok tak bardzo mnie to zaskakuje, ale jedno jest pewne: koniec miesiąca oznacza kolejną porcję ciekawych linków.


Na kolorach znają się wszyscy, nawet ci, którzy uznają istnienie jedynie dwóch odcieni - fajnego i brzydkiego (i wcale nie piję tutaj do mężczyzn, w ogóle). Całe życie jesteśmy otoczeni kolorami i to one w dużej mierze wpływają na nasze postrzeganie wielu przedmiotów, dlatego łatwo uznajemy, że wiemy o nich wszystko. Czasem jednak warto dowiedzieć się czegoś nowego, nawet w tak pozornie błahej sprawie jaką są kolory i z tą misją wpadam do Was w dzisiejsze popołudnie.

Kiedy w zeszłym roku publikowałam ankietę dla czytelników, nie spodziewałam się, że tak wiele osób zechce poświęcić na nią czas. Wyniki czytałam z wypiekami na twarzy i nie mogłam się nadziwić jak wiele przegapiłam, ignorując tę kwestię w poprzednich latach mojego blogowania. Totalnie nie wiedziałam czego się spodziewać, ale było warto, bo otrzymałam od Was wodospad ciepłych słów, cudownych pomysłów i spostrzeżeń, które w bardzo dużej mierze przyczyniły się do tego, jak zmienił się ten blog.
Nauka angielskiego w szkole to z reguły jedynie zalążek językowych umiejętności. Obnażenie przed samym sobą tego faktu bywa brutalnie przygnębiające - coś o tym wiem. Niemal przez cały okres mojej edukacji byłam piątkową uczennicą. Nigdy nie miałam problemów z angielskim, maturę zdałam na 98% bez żadnego przygotowania i niewiele było mi trzeba, by stwierdzić, że z angielskim poradzę sobie niemal wszędzie. Tę zuchwałość bardzo szybko ukrócił pierwszy zagraniczny wyjazd. 
Przez kilka ostatnich tygodni notowałam własne przemyślenia, ciekawe cytaty, czy zasłyszane refleksje innych osób. Takie życiowe lekcje, które chciałabym zapamiętać i zawsze mieć na uwadze. Niektóre z nich ocierają się o frazesy, niektóre pewnie nawet nimi są, ale dla mnie najważniejsze jest to, że w zależności od sytuacji sprowadzają na ziemię, przypominają o tym, co istotne lub dodają skrzydeł. 
Gdy zbliża się koniec roku, chodzą mi po głowie dziesiątki pomysłów na podsumowujące wpisy, ale chyba jeszcze nigdy nie udało mi się zrealizować choćby połowy z nich. W ogóle niewiele mi się w tym leniwym okresie udaje, w końcu kto by sobie zaprzątał głowę pisaniem, gdy zapas świątecznych wypieków ciągle się nie wyczerpał. Na szczęście jest jeszcze początek stycznia - idealna pora na podsumowania dla spóźnialskich.