This is First Om Templates Demo Site

Myśl o nadchodzącym październiku przywołała dziś wspomnienie pierwszej kalendarzowej tapety, którą opublikowałam dwanaście miesięcy temu. W pierwszej chwili uznałam, że to niemożliwe, że minął już rok, ale wszystkie znaki na blogu i twardym dysku wskazywały, że jednak się nie pomyliłam. Pomyślałam więc, że to dobra okazja do małego podsumowania i wyciągnięcia od Was garści informacji na temat Waszych tapetowych ulubieńców.

Są takie części garderoby, do których mam zupełnie niezrozumiały sentyment. Wiecie, przedmioty, których idealnych egzemplarzy szuka się miesiącami, potem nosi z dumą porównywalną z odkryciem nowej planety, a gdy przychodzi czas rozstania, rozpacza się, jak gdyby przyszło nam pożegnać kogoś bliskiego. Tak właśnie mam z portfelami. Nie wiem skąd to przywiązanie i potrzeba posiadania modelu odpowiadającego mi w stu procentach, ale poradzić nic na to nie potrafię.
Pierwsza część zakupowego poradnika pojawiła się na blogu dwa tygodnie temu. Było w niej sporo teorii, dlatego obiecałam uzupełnić ją o swoje doświadczenia i czysto praktyczne rady związane z zakupami z zagranicy. Zebrałam wszystko, co tylko przyszło mi do głowy w zeszycie i chyba nadeszła pora, by podzielić się tym z Wami.


Wrześniowa tapeta dotarła na posterunek z lekką obsuwą. O powodach mojej nieobecności pisałam nieco na facebooku, dlatego daruję sobie dodatkowe tłumaczenia tutaj i przejdę do rzeczy. Wiem, że dwa wpisy z tapetami z rzędu wywołają dylemat związany z wyborem, ale tak się złożyło niezależnie ode mnie i pozostaje mi trzymać kciuki za walkę z niezdecydowaniem.
Są osoby, którym letnio-jesienna zmiana aury sprzyja, ale myślę, że nie pomylę się twierdząc, że zdecydowana większość odczuwa w tym okresie spadek formy. Słońca coraz mniej, deszczu coraz więcej, człowiek najchętniej zaszyłby się pod kocem z dobrą książką, a obowiązki czekają. Jednak niezależnie od tego, czy jesień Wam służy, czy wpędza do łóżka, przyda się dodatkowa dawka motywacji, z którą dzisiaj przybywam.


Ten wpis przeszedł do historii bloga jeszcze przed publikacją, jako ten, o który najczęściej się upominaliście. Wraz z każdym kolejnym zakupem, który pokazywałam na Instagramie rosła liczba pytań. Faktycznie, trochę mi zajęło zbieranie własnych przemyśleń i rad w tym temacie, ale mówią, że lepiej późno niż wcale. Długo nie wiedziałam jak ugryźć ten temat tak, by miało to ręce i nogi i by jednocześnie nie zagłębiać się w zbyt wiele oczywistych szczegółów, w końcu postanowiłam rozłożyć ten wpis dwie części. Zamiast na teorii starałam się skupić na moich doświadczeniach, mam nadzieję, że rozwieję wszystkie wątpliwości.